Malowniczo i spokojnie – wędrówka ze szczyptą historii i krajobrazu.

Trasa:
Janowice Wielkie – Miedzianka – Mniszków
Dystans: ok. 9 km
Czas: ok. 3 h

miejscowosci1Kiedy dotrzesz do Janowic Wielkich, (prywatną linią autobusową z Jeleniej Góry, pociągiem, czy samochodem) zważ, że jesteś u stóp Rudawskiego Parku Krajobrazowego i to właśnie on stanie się celem naszej wycieczki. Wędrówkę rozpoczniemy od przyjętych w wielu miejscowościach punktów, jakimi są stacje kolejowe.

Stoimy zatem obok stacji PKP Janowcach Wielkich (wieś ta stanowi siedzibę gminy). Rozciąga się ona w malowniczej dolinie rzeki Bóbr na wysokości około 350-400 m n.p.m., pomiędzy Górami Kaczawskimi, a Rudawami Janowickimi. W sąsiedztwie Trzcińska i jego gór Sokolich, tajemniczego miasta, którego już niema – Miedzianki oraz Mniszkowa wsi, od której powstały pozostałe miejscowości.

Spacer rozpoczęty… Żółtym szlakiem rowerowym kierujemy się na wschód do Miedziaki. Wędrując ulicą wzdłuż torów kolejowych warto zwrócić uwagę na tablicę informacyjną. Wskazuje ona kierunek Miedzianki, gdzie mężczyzna pcha beczkę, drugi spieszy się na pociąg, wskazując stację kolejową, spod której przyszliśmy. Została ona wykonana przez lokalnego artystę za czasów pruskich. Zagadka beczki rozwiąże się w dalszej części naszej wędrówki. Maszerujemy drogą asfaltową, która zaczyna stopniowo wspinać się w kierunku Miedzianej Góry (534 m n.p.m.), przecinając las. Po lewej stronie drogi przy starym drogowskazie mijamy znaki kierujące na camping. Kiedy las zostawimy już za sobą, po przejściu około 100 m, po lewej stronie wśród łąk, na niewielkiej miedzy, około 40m od drogi, stoi krzyż pokutny. Wykuty z kamienia w okresie średniowiecza, z widniejącym ku przestrodze innych napisem memento – „pamiętaj”. W tamtych czasach zgromadzenia zakonne używały pozdrowienia Memento Mori – „pamiętaj, że umrzesz”. Za każdym takim pozdrowieniem stało przypomnienie o doczesności życia. Kiedyś krzyż ten stał w innym – prawowitym miejscu, jednak z uwagi na próby kradzieży został umiejscowiony właśnie tutaj. Warto w tym miejscu rozejrzeć się wokół, prawda że pięknie? Przed krzyżem rozpościera się malowniczy widok na Góry Sokole. Jeśli za nim się ustawimy (przodem do Gór Sokolich), po lewej stronie widzimy główny grzbiet Rudaw Janowickich i małą wieś Mniszków, po prawej zaś Góry Ołowiane.

Wędrując dalej szlakiem rowerowym w końcu docieramy do Miedzianki. Tajemnica miejsca – ruiny… trudno byłoby się domyślić, co mogło tu istnieć. Po prawej stronie, wchodząc do miejscowości, odnajdujemy rozwiązanie naszej zagadki drogowskazu w Janowicach. Pozostałości ceglanego budynku niewiele nam mówią… Złoto Miedzianki – tak nazywano złocisty trunek lany do kufi w obecnej ruinie browaru. Odbywały się wówczas festyny na rzecz piwa, a jego miłośnicy raczyli się nim przy akompaniamencie cudownych widoków. Jesteśmy na wysokości ok. 500 m n.p.m. pomiędzy doliną rzeki Bóbr, a doliną Miedzianego Potoku.

Miedzianka - mały pączek kwiatka rozkwitał od XIII w. dzięki rozwojowi górnictwa w jedno z najpiękniejszych miasteczek Sudetów. Bogactwo rud miedzi i innych metali ściągał coraz to nowych inwestorów. Początki wydobycia w okolicach Miedzianki określa się na rok 1136, ale nie jest on poparty dokumentami. Powstanie jej wywodzi się od miejscowości Mniszków, która obejmowała niegdyś obszar obecnej Miedzianki. W 1372 roku nastąpiło odłączenie domów położonych na Miedzianej Górze (Miedziance) od Mniszkowa. Ówczesnym Panem tych ziem był Cleriucus Bolze (przypisuje się jemu budowę zamku Bolczów, którego zachowane nieopodal fragmenty do dziś cieszą się popularnością). Miejscowość obecnie w większości jest wyludniona i zrujnowana z powodu szkód górniczych. Uwagę przykuwa samotny zabytkowy kościół, wzniesiony jako ewangelicki w 1826 roku. Obecnie jest kościołem filialnym św. Jana Chrzciciela, w którym w każdą niedziele odbywa się msza. Tuż za nim znajdują się fragmenty bramy pałacowej, a śladami jego istnienia są piwniczki pałacowe. Przypuszcza się, że od strony rzeki Bóbr, na urwisku skalnym stał zamek (prawdopodobnie piastowski), którego istnienie zaznaczone jest na starych mapach. Smutne losy miejscowości nastały po wojnie, kiedy terenami górniczymi zaczął interesować się Związek Radziecki. Wtedy rozpoczął się tragiczny w skutkach okres dla Miedzianki. Tajemnicą było, co jest tu wydobywane, lecz niektórzy się domyślali. Nierozsądni zaraz tracili życie. O uranie nic się nie mówiło. Tworzenie kolejnych szybów i korytarzy bez planów, bez dokumentacji górniczej, samowolne przeprowadzanie prac doprowadziły do złamania potęgi 900-letniego miasteczka górniczego, które w latach swojej świetności tętniło życiem. Część terenu zapadła się. Skończyły się lata 50-te, a po wydobyciu widniały szyby, sztolnie i poosuwane hałdy. Nie ma dostępu do dokumentacji z czasów uranowego wydobycia. W kolejnym dziesięcioleciu wydano zakaz wykonywania remontów w miasteczku. Krok po kroku niszczona Miedzianka oddawała koronę. Rok 1972 był początkiem wysiedlania ludności do Jeleniej Góry na osiedle Zabobrze. Wydano nakaz likwidacji Miedzianki. Sądzono, że teren ten zostanie zalesiony i historia miasteczka przepadnie. Na przekór temu wciąż jeszcze trwa. Kilka domów, okazały kościół i roztaczający się z niej czarujący widok na góry nadal przyciąga, jak za czasów jej świetności.

Pomału rozstajemy się z Miedzianką i nadal wędrując żółtym szlakiem rowerowym, kierujemy się w stronę Mniszkowa. W niewielkiej odległości znajduje się punkt widokowy na Miedzianej Górze (534 m n.p.m.) Znajdziemy tam również pozostałość obelisku. 1 sierpnia 1880 roku w Jeleniej Górze powstało „Towarzystwo Karkonoskie” RGV, które w Miedziance utworzyło swoją sekcję. Władze miasteczka wraz z tą grupą ufundowała obelisk na cześć zasług aptekarza Louisa Chaussyego.

Udajemy się spacerem dalej szlakiem, rozkoszując się widokami, jakie nas okalają i zbliżamy się do Mniszkowa długiej wsi typu łańcuchowego o luźnej zabudowie, która kryje w sobie wiele ciekawostek historycznych. Wieś powstała pod koniec XIII w., wzmiankowana jako posiadłość rycerska. Dziś niepozorna, ale nadal urokliwa, była najstarszą i największą posiadłością w okolicy i jak wspomniano, obejmowała obszar obecnej Miedzianki. Początkowo stanowiła ośrodek górniczy, następnie rozwinęła się w kierunku tkackim. We wsi w czasach świetności tkactwa, pracowało 121 warsztatów. W 1840 r. dodatkowo wymieniono w spisie jeszcze gospodę, pracowało także 11 warsztatów tkających wełnę i 89 tkających płótno, działało ponad 15 innych rzemieślników. Po II wojnie światowej przeprowadzano tu ostateczne próby poszukiwawcze i wydobywcze rud uranu. Podobnie jak w przypadku Miedzianki – niewiele na ten temat wiadomo.

Do ciekawostek należy fakt, że w Mniszkowie w 1652 r. urodził się Johann Neunherz - pierwszy kaznodzieja dzisiejszego Kościoła Garnizonowego pw. Św. Krzyża w Jeleniej Górze. Psalmy jego autorstwa były śpiewane w kościołach do końca XIX w.

W miejscu, gdzie żółty szlak rowerowy dociera do głównej drogi biegnącej przez Mniszków, kierujemy się asfaltem w dół. Po kilkuset metrach, na wysokości przydrożnego krzyża (w środkowej części miejscowości), po lewej stronie zobaczymy wyłaniający się zza drzew dwór barokowy. Warto w tym miejscu zejść z asfaltu drogą w jego kierunku i zobaczyć go z bliska. Dwór ten stanowi najlepiej zachowany przykład dworsko-wiejskiej rezydencji na terenie Kotliny Jeleniogórskiej. Nieznana jest ciągle geneza obiektu, pomimo że wyróżnia się on zdecydowanie na tle wiejskiej zabudowy swoim reprezentacyjnym charakterem. Autorka studium historyczno-architektonicznego ze względu na okazałość bryły i wystrój, przypisała mu funkcję dworską (brak jednak zabudowań gospodarczych) lub domu cechowego górników zwanego „domem gwarków”, z uwagi na eksploatację górniczą prowadzoną od XII wieku w okolicach Mniszkowa i pobliskiej Miedzianki. Może o tym również świadczyć malowidło na stropie belkowym w sieni reprezentacyjnej na I piętrze, które przedstawia hrabiego Fryderyka Wilhelma von Redena, królewsko-pruskiego Ministra Górnictwa, w stroju nadgórnika z młotkami górniczymi w ręku, na tle krajobrazu górniczego Mniszkowa i Miedzianki. Obok stoi żona Fryderyka trzymająca w ręku herb Miedzianki. Dom wzniesiono w 1728 r. (data na portalu). Przekazy ustne przedwojennych mieszkańców wsi dostarczają informacji jakoby Król Prus Fryderyk II Wielki odwiedził i zatrzymał się w dworze mniszkowskim w latach 50-tych XVIII w, nadzorując wojska pruskie w czasie wojny siedmioletniej. Obecnie dwór należy do prywatnych właścicieli i jest sukcesywnie odrestaurowywany.

Podążając ścieżką w dół (obok dworu) dojdziemy z powrotem do drogi asfaltowej, z której wcześniej zeszliśmy. Dotrzemy nią prosto do Janowic Wielkich (ok. 3 km), wędrując wśród rozsianej zabudowy Mniszkowa oraz łąk i lasów Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Dochodząc do torów kolejowych, należy skierować się w lewo, aby dotrzeć do punktu, w którym rozpoczęliśmy wędrówkę – dworca PKP.

Twory i potwory przyrody Rudaw Janowickich

Trasa:
Janowice Wielkie – Zamek Bolczów – Starościńskie Skały – Janowice Wielkie
Dystans: ok. 9 km
Czas: ok. 5 h

turystyka2Punktem początkowym i końcowym tej wycieczki będą Janowice Wielkie, leżące u stóp Rudawskiego Parku Krajobrazowego. W jej trakcie będziesz mógł poznać bliżej ich piękno. Rozpoczynamy od stacji kolejowej. Do Janowic Wielkich można dotrzeć m.in. pociągiem, prywatną linią autobusową czy samochodem. Miejscowość położona jest u podnóża Rudaw Janowickich, nad rzeką Bóbr, na wysokości około 350-400 m n.p.m.

Ze stacji PKP obieramy kierunek zielonego szlaku pieszego i żółtego rowerowego na południe. Wyrafinowanym drogowskazem będzie osobliwy w swojej postaci pomnik przyrody – Aleja Jarzębów Szwedzkich. Jest to obecnie jedna z najdłuższych alei tego gatunku w Europie, podobno już sędziwa,

bo 100-letnia. Jarzęb szwedzki (Sorbus intermedia) to ciekawe trwałe połączenie dwóch gatunków: jarzęba pospolitego (Sorbus aucuparia) i mącznego (Sorbus aria), które powstało dopiero w okresie polodowcowym. Drzewa te naturalnie występują w Europie północnej, w Polsce jest najrzadziej spotykanym drzewem w stanie dzikim. Możemy w niewielkiej liczbie spotkać go w lasach między Kołobrzegiem, a Gdynią gdzie objęty jest ścisłą ochrona gatunkową. Sami przyznacie, że są to malownicze drzewa i to one wskazują nam drogę do tajemniczych lasów pokrywających góry, jakimi są Rudawy Janowickie. Mijamy aleję, droga wiedzie nas w kierunku lasu do momentu, gdzie oba szlaki się rozchodzą. My podążamy zielonym szlakiem pieszym i rozpoczynamy wspinaczkę do ruin… Początkowo maszeruje się przyjemnie, z czasem góra jakby zaczynała rosnąć. Na jej wierzchołku, w okrytej buczyną gęstwinie, wyłaniają się kamienne mury doskonale wkomponowane w skały - wydaje się jakby przyroda sama je zbudowała. Jesteśmy na wysokości 561 m n.p.m. Stąpając po granitowej górze wchodzimy przez bramę do Zamku Bolczowa - zamku rycerskiego, oddając się duchowi historii. Według niektórych badaczy zamek zbudował w II połowie XIV wieku rycerz Clericus Bolze, dworzanin książąt świdnicko-jaworskich. Jednak według innych wiadomości, zamek ten był zbudowany w latach 1163-1201 przez księcia Bolesława Długiego dla ochrony leżących w okolicy domów i kopalni. Clericus Bolze w roku 1370 stał się właścicielem pobliskiej wsi Mniszków wraz zamkiem. Budowa jego zakończyła się, zdaniem niektórych historyków, prawdopodobnie przed 1386 r. Mający stanowić odtąd siedzibę rodu, strzegący biegnących w pobliżu szlaków handlowych gmach został w 1433 r. zniszczony przez mieszczan świdnickich, którzy przybyli tu zbrojnie, starając się położyć kres częstym rabunkom na drogach. Właściciele Bolczowa nie dość, bowiem, że sympatyzowali z husytami, to nie stronili też od bandyckich najazdów na tabory kupieckie. Po zniszczeniach wojennych zamek został odbudowany dopiero w latach 1517—1518 prawdopodobnie przez Hansa Dippolda von Burghaus. Powstał wtedy dziedziniec, a w południowym narożniku, wzniesiono wieżę obronną, zaś w murach rozmieszczono szereg strzelnic. Do odbudowy wykorzystano naturalne skały, tworząc monolityczną budowlę. Był to jeden z najsilniejszych punktów strategicznych, szczególnie ważny dla Śląska z uwagi na burzliwe wtedy czasy, związane z częstymi walkami o utrzymanie tego regionu przy koronie czeskiej. W XVI w. zamek ponownie rozbudowano i unowocześniono. Wzniesiono wysunięty przed wieżę bramną kamienny mur oraz zbudowano basteję i suchą fosę. Przystosowano także mury do broni artyleryjskiej poprzez wykonanie strzelnic kluczowych. Podczas wojny trzydziestoletniej zamek pierwotnie służył za schronienie okolicznej ludności różnego stanu, wkrótce jednak został wzmocniony i obsadzony załogą cesarską, by poddać się pod naporem sił szwedzkich w roku 1641. Cztery lata później, przypuszczalnie na skutek zdrady jednego z obrońców, 5 grudnia 1645 r. został ponownie zdobyty i spalony przez Szwedów - spłonęła wówczas drewniana konstrukcja wraz z poszyciem i więźbą dachową. Od tamtego czasu Bolczów nie powrócił już do swej dawnej świetności.

Będący w stanie mocno zaawansowanej, lecz wciąż pięknej ruiny, Bolczów stał się atrakcją turystyczną okolicy. W XIX w. zwiedzał go m.in. król pruski Fryderyk Wilhelm III wraz z małżonką hrabiną Augustą von Harrach i cesarzową rosyjską Aleksandrą, bawił tu także książę, przyszły cesarz Niemiec Wilhelm I. W roku 1848 mieszkający w Janowicach hr. Wilhelm Stolberg-Wernigerode kupił zamek, a następnie przystąpił do zabezpieczania oraz fragmentarycznej rekonstrukcji rozsypujących się murów. Uporządkował okoliczny teren i przywrócił do stanu używalności zasypaną studnię. W końcówce XIX wieku przy murze zamykającym dziedziniec zamku górnego zbudowano małe schronisko turystyczne, które miało jakoby mieścić się w dużej Sali Rycerskiej. W czerwcu 1945 roku schronisko opuścili ostatni właściciele. Pozbawiony dozoru obiekt zaczął popadać w ruinę. Dopiero w 1965 r. przeprowadzono prace zabezpieczające, usunięto zbędne drzewa, oczyszczono koronę murów i wykonano nowy most i bramę. Obecnie pieczę nad zamkiem Bolczów ma Stowarzyszenie „Mieszkańcy Gminie” z Janowic Wielkich, a właścicielem są Lasy Państwowe.

Poszukiwaczy zachęcamy do odszukania kamiennych tablic z wyrytymi nazwiskami osób odwiedzających to miejsce, m.in. hrabiego von Redena, Króla Prus Fryderyka II Wielkiego i innych. Znajdują się na skale u podnóża zamku – powodzenia!

Wróćmy teraz rzeczywistości i pozostawmy za sobą historię Bolczowa. Stojąc za bramą na moście, widzimy drogę wijącą się w górę. To nasz kolejny drogowskaz - ścieżka edukacyjno-przyrodnicza. Rozpoczyna się skalna przygoda. Po prawej i po lewej stronie widać ciekawe kształty granitowych „potworów”. Większość z nich ma swoje nazwy. Z lewej widzimy Strażnicę, z prawej zaś Urwistą, a dalej Głaziska Janowickie i w końcu Skalne Bramy. Przed rokiem 1920 na Skalne Bramy wchodził Walter Rosner, jeden z pierwszych wspinaczy skałkowych w Rudawach Janowickich. Przed rokiem 1945 stanowiły one pomnik przyrody. Tu zmieniamy kierunek naszej wycieczki i odtąd kierujemy się na południowy zachód niebieskim szlakiem, drogą w dół.

Wokół nas dumnie stoją buki, które niegdyś królowały w krajobrazie tych gór. Pierwotnie teren Rudaw Janowickich pokrywał las liściasty. Występowały w nim jawory, jesiony wyniosłe, klony zwyczajne, lipy, jarzębiny, sosny, modrzewie europejskie, olchy i graby, a także wspomniane buki. Z nadejściem „ery górnictwa” na tym terenie, ludzie masowo zaczęli wycinać duże obszary leśne. Wówczas drewno wykorzystywali do budowy domów, sztolni oraz przekształcali lasy na potrzeby rolnictwa. Spowodowało to stopniowe zanikanie lasu liściastego. W końcówce XIX wieku, rozpoczęto zalesianie świerkiem, którego nasiona przywieziono z Alp. Długotrwały napływ zanieczyszczonego powietrza naruszył równowagę chemiczną w glebie. Odporność drzew spadała, co sprzyjało rozwojowi szkodników. Jednym z nich była Wskaźnica Modrzewianka. Jej gąsienice atakowały młode igły i pochłaniały odrosty. Hamowało to dalszy rozwój drzewostanu. Próby ratowania lasu przez jego opryskiwanie nie przynosiły rezultatów. Ponadto silne wiatry z łatwością powalały osłabione drzewa. Na początku lat 80-tych pojawiły się pierwsze wiatrołomy pod Skalnikiem i na Świniej Górze.

W czasie tej zadumy nad zielenią, nogi doprowadzą nas do kolejnych wytworów przyrody. „Niebieska droga” kieruje nas do Skalnego Mostu. Jego wysokość to około 20 m, a na dwóch turniach skalnych zawieszona jest kamienna kładka. Niesłychany widok… może to był most do niewidzialnego zamku, gdzie mieszkały jakieś potwory? Kilkadziesiąt metrów stąd znajduje się Piec, okazała skała, charakteryzująca się wysokim stopniem promieniotwórczości naturalnej. Na jego szczycie znajduje się punkt widokowy na Dolinę Janówki. Do 1945 r. Piec był pomnikiem przyrody. Opuszczamy zaklęte miejsca po to, aby odkryć tajemnicze miasto. Niebieskim szlakiem wspinamy się z wolna w kierunku Lwiej Góry. Brzmi groźnie, ale jak nie sprawdzić, co się kryje wśród tych drzew…

Dawno, dawno temu, kiedy na świecie panowali królowie i spełniano marzenia księżniczek, w niedalekim Pałacu Karpniki, u podnóża Rudaw Janowickich, właściciele ogarnięci zostali ówczesną modą na tworzenie ogrodów w duchu romantyzmu. Panią i panem w pałacu była księżna Maria Anna (Marianna) oraz książę Wilhelm Pruski, brat Fryderyka Wilhelma III. Tworzono wówczas rozległe założenia parkowo-pałacowe, które łagodnie przechodziły w naturalny krajobraz wraz z wtopionymi w nie elementami budowli. Na te potrzeby były anektowane również piękne twory przyrody, w tym także Starościńskie Skały, znajdujące się na szczycie Lwiej Góry. Z uwagi na ich malownicze położenie, nadano im nazwę „Mariannenfels”, umieszczając w skałach mosiężne litery tworzące napis na cześć księżnej Marii Anny. Wykuto także w skale stopnie, aby łatwiej można było je zwiedzać, postawiono ławki, a na jednej z półek skalnych posadowiono lwa. Odlany - żeliwny zwierz był wykonany według projektu Raucha z Berlina. Kamienną pozą pilnował bacznie swego rewiru, ale niestety do czasu… Lata mijały królów już nie było, świat się zmieniał, a w raz z nim magiczne skalne miejsce. Litery mosiężne zostały skradzione. Dziś tylko jakby ich cień na skale przypominał o istnieniu. Co do lawa - podobno do lat 70-tych jeszcze tam „spał”. Z różnych źródeł dochodzą słuchy, że został on wywieziony do Złotnik Lubańskich i umieszczony w pobliżu tunelu dojazdowego do zapory. Czy to prawda? Wątpliwości rozwiałaby odpowiednia ekspertyza, choć podobieństwo jest uderzające… Niewątpliwie dobrze by się stało, gdyby lew powrócił na swoją półkę skalną w Starościńskich Skałach i mógł znów dumnie spoglądać na swoje królestwo.

Odkryte już Starościńskie Skały pozostawiamy za sobą, kierując się dalej, niebieskim szlakiem. Po drodze mijamy ciekawą skalę – Fajkę, w której znajduje się kilkuczęściowa niewielka jaskinia o cechach szczelinowych, rumowiskowych i zawaliskowych.

Wycieczka pomału dobiega końca. Dochodzimy do zielonego szlaku i podążamy nim w kierunku wschodnim. Wkrótce docieramy do drogi utwardzonej i żółtego szlaku rowerowego. Od tego momentu schodzimy drogą (żółty szlak rowerowy), wzdłuż potoku Janówka, do samych Janowic Wielkich. Ta malownicza droga dostarczy nam jeszcze wiele wrażeń i doprowadzi do punktu początkowego naszej wyprawy, to jest stacji PKP w Janowicach Wielkich.

Góry Sokole – na szczycie Sokolika

Trasa:
Trzcińsko – Góry Sokole – Szwajcarka - Trzcińsko
Czas: ok. 4 h

Docierając do Trzcińska, (prywatną linią autobusową z Jeleniej Góry, pociągiem, czy samochodem) powinieneś wiedzieć, że znajdujesz się na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Początkiem naszej wędrówki będzie stacja kolejowa.

Ruszamy niebieskim szlakiem pieszym na południe (przez pewien czas biegnie on równolegle z żółtym) i już po chwili docieramy do zabudowań. Trzcińsko jest wsią położoną na wysokości około 360-400 m n.p.m. Rozciąga się wzdłuż urokliwej doliny rzeki Bóbr, u podnóża Gór Sokolich, dokąd właśnie się wybieramy. Z uwagi na bliskość atrakcyjnych form skalnych, Trzcińsko stało się bardzo popularną bazą dla miłośników wspinaczki skałkowej. Trenowali tu również Wojciech Kurtyka, czy słynna polska himalaistka Wanad Rutkiewicz. Wieś powstała prawdopodobnie w końcówce XIV w. jako posiadłość rycerska. Później rozwinęła się w kierunku wydobycia torfu z pobliskich Trzcińskich Mokradeł. Obecnie Trzcińskie Mokradła są miejscem występowania rzadkich i chronionych roślin oraz grzybów. W przyszłości przewiduje się objęcie tego terenu ochroną w formie rezerwatu. Cały obszar mokradeł jest niewątpliwie atrakcją przyrodniczą i krajobrazową.

Szlaki wiodą nas w kierunku rzeki Bóbr. Po dotarciu do mostu, gdybyśmy się odwrócili, moglibyśmy sobie wyobrazić stojący po naszej lewej stronie okazały pałac. Z kronik niemieckich wiadomo, że około XV w. na terenie należącym wówczas do księstwa jaworskiego, właścicielami majątku ziemskiego była rodzina Schaffgotschów. Ów pałac, jak wiele wspaniałych budowli, przeżywał czasy rozkwitu i upadków, aż do lat 80-tych XX w. kiedy to przegrał walkę z czasem i został całkowicie rozebrany. Pozostały jedynie zabudowania folwarczne i starodrzew, który tworzył park przy pałacu. Obecnie zabudowania pełnią funkcję mieszkalną.

W większości wydawnictw turystycznych, folderach, kronikach, słownikach geograficznych dotyczących miejscowości Trzcińsko pojawia się informacja, jakoby w Pałacu mieszkał, wraz z żoną Klarą Stryowską z Gdańska, Carl Bädeker, autor słynnych przewodników turystycznych, zwanych „Baedekerami”. Jest to jednak informacja nieprawdziwa (choć nadal powielana). Faktem jest, że w pałacu tym rzeczywiście mieszkał człowiek o tym samym imieniu i nazwisku. Był to jednak bratanek autora słynnych przewodników turystycznych. To samo imię nadali mu rodzice na cześć słynnego stryja.

Pozostawiamy za sobą Trzcińsko, skupiając uwagę na Górach Sokolich i czekających tam na nas atrakcjach. Niebieski szlak prowadzi nas na wysokość 525 m n.p.m. do połączenia kilku szlaków. Wybieramy kolor czerwony i wędrujemy na północ w krainę bulderingu i wspinaczki. Na szczycie czeka na nas okazały Sokolik Duży z platformą widokową wznoszącą się na wysokość około 30 m i Sokolik Mały. Żeliwnymi schodkami możemy dostać się na szczyt i odkryć magiczny widok. Wchodząc na platformę na wprost (wschód) rozciągają się Rudawy Janowickie, po prawej (południe) zaś widzimy Karkonosze z charakterystyczną Śnieżką. Po lewej stronie (północ) widać Góry Kaczawskie, po stronie zachodniej Góry Izerskie. Kiedy nacieszymy oczy widokami, czas wyruszyć dalej. Wokół nas wyłaniają się coraz to nowe skały. Po drugiej stronie Sokolików dumnie stoją około 30 metrowe Sukiennice. Po 1945 r. teren ten był jednym z głównych miejsc szkoleniowych i treningowych w Sudetach. Trenowali tu wszyscy liczący się polscy himalaiści i taternicy. W 1989 r. stał tu drewniany krzyż, który upamiętniał szczęśliwy upadek kursantki. Wracamy czerwonym szlakiem do punktu gdzie łączą z nim się inne szlaki i wędrujemy trzema kolorami na południe. Po drodze napotkamy ciekawą grupę skalną, zwaną Husyckimi Skałami i tu właśnie rozpoczniemy opowiastkę. Dawno temu w miejscu, do którego wkrótce dotrzesz, na wysokości około 630 m n.p.m., na północno zachodnim stoku sąsiedniej - Krzyżnej Góry (w kierunku której maszerujesz), stał zamek Sokolec – warownia i jednocześnie gniazdo rozbójników. Dzieje zamku nie są dokładnie znane. Przyjęto, po przeprowadzonych badaniach archeologicznych w 1904 roku, że pierwotnie istniał tu gród datowany na VIII wiek. Powracając jednak do skały lub urwiska skalnego, które stanowi punkt widokowy, swą nazwę otrzymały w nawiązaniu do ucieczki husytów z pobliskiego zamku Sokolec w 1434 r.

Podążając dalej drogą, dostrzeżemy szlak czarny, który odchodzi od głównego traktu pod górę. Warto wspiąć się nim, pozostawiając inne szlaki, na szczyt Krzyżnej Góry. To tu właśnie stał owiany złą sławą zamek Sokolec. Niewiele dziś po nim zostało. Widoczny jest jedynie fragment murku zamkowego. Podczas wspomnianych badań archeologicznych, udało się odgruzować pozostałości ruin. Na skale powyżej zamku (na którą dostaniemy się po wykutych schodach) umieszczono krzyż. Nosi on napis:„Krzyża błogosławieństwo dla Wilchelma, jego potomnych i całej doliny”. Księżna Marianna kazała odlać go w Królewskiej Odlewni w Gliwicach. Waży on 40 cetnarów (ok. 2 ton) i składa się z trzech części. Kolumna wystaje 21 stóp (ok. 6,3 m) ponad granitową skałę, w którą jest wpuszczona głęboko jej stopa, a ramiona mają 18 stóp (ok. 5,4 m) rozpiętości. Rozciąga się z tego miejsca równie piękny, co z Sokolików widok.

Kim była Księżna Marianna? Gdy spojrzysz przed siebie (na południe), u podnóża tejże góry dostrzeżesz wieś sięgającą swymi początkami XIII w. – Karpniki. W jej dolnej części wznosi się neogotycki pałac, określany równie często jako zamek. W 1822 roku kupił go, dla siebie oraz żony Marianny, książę Wilhelm von Hohenzollern, brat króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III. W pierwszej połowie XIX w. Marianna zagospodarowała okoliczne tereny w duchu romantycznych założeń parkowo–pałacowych. Rozmach jej poczynań był wielki. Obejmował Góry Sokole, Rudawy Janowickie, Zamek Bolczów, Strościńskie Skały i wiele innych ciekawych miejsc. Część z podjętych wtedy działań możemy podziwiać do dziś, wiele z nich niestety uległa zniszczeniu.

Wracamy czarnym szlakiem z powrotem. Doprowadzi on nas do Szwajcarki (Domu Szwajcarskiego). Budynek ten również został zbudowany dzięki staraniom księżnej Mariany w 1824 roku i stanowił element założenia parkowego. W czasach swojej świetności nie posiadał zbytnich ozdób, właściwie to boazerie na ścianach dodawały uroku. Na pierwszym piętrzę znajdowała się sala zwana Salą Myśliwską. Można było się tam dostać zewnętrznymi schodami. Wokół pomieszczenia wiła się ława, a okna wychodziły na 3 kierunki świata. Dodatkowym wystrojem był kominek. Kolejne pomieszczenia były podobno urządzone w iście spartańskim stylu. Jednym z nich był „pokój taty”, a drugi „pokój mamy”. Dom Szwajcarski poprzedzał budownictwo tyrolskie i można by sądzić, że na tym terenie był dla niego inspiracją. Budynek przetrwał zawirowania wojenne i w 1950 roku trafił w pod skrzydła PTTK, które uruchomiło tu schronisko turystyczne.

W schronisku możemy chwilę odpocząć, zjeść ciepły posiłek i przenocować. Kiedy już się nasycimy i odpoczniemy, będziemy zmierzać do punktu, w którym rozpoczęliśmy naszą wyprawę. Kierunek wskaże nam żółty szlak pieszy prowadząc nas w dół w stronę doliny Bobru, a następnie do stacji PKP w Trzcińsku.